Harlan Coben “O krok za daleko”

Harlan Coben

„O krok za daleko”

„Podeszła do wejścia ozdobionego graffiti, bez wahania przekręciła gałkę i mocno pchnęła drzwi. Otworzyły się niechętnie. Kiedy kroczyli do czegoś, co kiedyś pewnie szczyciło się nazwą foyer, otoczył ich zastały ostry zapach, mieszanina stęchlizny i zgnilizny. Goła żarówka zwisająca z sufitu dostarczała światła o mocy co najwyżej dwudziestu pięciu watów. I ona tu mieszkała, skonstatował Simon. Paige mieszkała w takim miejscu. Pomyślał o wyborach życiowych, o złych decyzjach i rozwidleniach dróg a także o tym, jakie zdarzenia, jakie zasuwane drzwi doprowadziły Paige do tej nory. To była jego wina, czyż nie? Oczywiście do, że do pewnego stopnia tak (…) Była taka dobrą dziewczynką. Najlepszą córką na świecie. Nie sprawiała kłopotów, a jeśli się tak zdarzyło, zaraz zaczynała płakać i Simon nie potrafił jej ukarać. A może powinien był. Może to by pomogło. Tylko, że tak łatwo było doprowadzić ją do łez i on też to przeżywał, bo prawda była taka, prawda, do której nie miał odwagi się przyznać, że on także był skłonny – zbyt skłonny! – i gdy do oczu napływały mu łzy, udawał, że coś jest nie tak z jego szkłami kontaktowymi albo, że ma jakąś wyimaginowaną alergię, po czym wychodził z pokoju. Może gdyby był szczery, byłoby łatwiej, miałaby świadomość, że coś ją łączy z ojcem, który jednak podtrzymywał fikcje, trwać w jakimś głupim przekonaniu, że skoro tata nie płacze, może czuć się bezpieczna, chroniona. Ona jednak przez to czuła się jeszcze bardziej bezbronna”

Decydując się na zostanie rodzicem bierzemy na siebie ogromne wręcz tony odpowiedzialności na swoje barki, z której często nie zdajemy sobie sprawy. Wychowanie dziecka to nie tylko dołożenie wszelkich starań by nie odczuwał braku czegokolwiek w sferze materialnej ale przede wszystkim zadbanie o jego rozwój mentalny, umysłowy. Mam tu na myśli nie tylko wykrystalizowanie, szlifowanie talentów swojej pociechy,  które w przyszłości dadzą mu pewne profity ale również przekazanie mu i ugruntowanie cech i postaw, które nie pozwolą mu zginąć w dzisiejszym świecie, w którym to przecież łatwo ulec czyhającemu złu. Simonowi Greenowi z powieści „ O krok za daleko” nie do końca ta sztuka się udała.

Zapewne wielu mężczyzn chciałoby mieć takie życiowe osiągnięcia jak rzeczony Simon Greene. Dobrze płatna praca (doradca finansowy), piękna kochająca żona oraz trójka wspaniałych dzieci. Jeden element niweczy jednak całość tej mozaiki- najstarsze dziecko, córka Paige przed kilkoma miesiącami uciekła z domu nie dając oznak życia. Od tego momentu jego życie balansuje na krawędzi obłędu i ogromnego poczucia winy, że gdzieś na swojej życiowej drodze zawiódł jako ojciec i orędownik dla swojego dziecka. Siedząc na ławce w Central Parku gdzie ćpuni grają na instrumentach zauważa młodą ale zniszczoną przez narkotyki dziewczynę „kaleczącą” twórczość Beatlesów. Rozpoznał w niej Paige. Idąc w jej kierunku i rozpaczliwie krzycząc jej imię, zostaje nagle zaatakowany przez Aarona- chłopaka przez którego Paige uciekła. To wydarzenie wzbudza w Simonie ogromną determinację. Teraz nie zamierza dać za wygraną.

Dzięki zaplanowanej akcji Simona i żony Ingrid, trafiają do meliny w której koczowała ich córka. Znajdują tam zwłoki Aarona a chwilę potem postrzelona zostaje Ingrid. Ta chwila spowoduje, że Simon musi wykazać się niezwykłą siłą- do swojej walczącej o życie żony, cierpiących z tego powodu dzieci i wreszcie do walki o znalezienie Paige. Będzie musiał zmierzyć się z prawdą i faktami. Posunie się nawet o krok za daleko. Ten ruch sprawi mu ból, z którym będzie musiał sobie radzić do końca życia.

Cobenowskiego kunsztu pisarskiego doświadczamy bardzo mocno w tejże powieści- barwne postaci, chwytliwe dialogi a także obrazowe opisy. Coben dokłada jednak jeszcze czegoś- konstruuje nam obraz męskości. Postać Greena to swoisty wzór postępowania głowy rodziny, która zrobi wszystko by chronić swoją rodzinę

Polecam!

A.S.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *