Recenzja #3 Opeth “Damnation”

Recenzja #3

OPETH “Damnation”(2003, Music For Nations)

14928

Jako się rzekło w słowie wstępnym inicjując działalność tej witryny, dobór wykonawców, a zwłaszcza albumów do prezentacji w tej rubryce nie będzie zawężony do jednej czy nawet kilku gatunków muzycznych czy ściśle określonej stylistyki; ma być różnorodnie, wielobarwnie ale zawsze interesująco i pięknie muzycznie-i tego się trzymamy!

Przykładem takiego postawienia sprawy jest chociażby właśnie omawiany album Szwedzkiego zespołu OPETH-“Damnation”, grupy do momentu wydania tego wydawnictwa jednoznacznie kojarzonej, ze sceną death metalową i nawet nie zmienia tego fakt, iż grupa z każdym kolejnym wydawnictwem osiągała coraz wyższy poziom nie tylko w sferze typowo technicznej, wykonawczej ale zwłaszcza na polu kreowania własnej muzycznej tożsamości. Opeth nie był grupą jedną z wielu w tej kategorii zaszeregowania, był rozpoznawalny- a to już w tej kategorii wagowej spory wyczyn! Wydawało się, że wraz z wydaniem kolejnego,  właśnie opisywanego przeze mnie albumu, niewiele się w tej materii zmieni wszak każdy szanujący się i szanujący swoich fanów rockowy band, mający na dodatek ugruntowaną pozycję w muzycznej branży ani myśli o przeprowadzaniu jakiejś drastycznej, stylistycznej wolty ,a tutaj proszę! Chłopakom zamarzyła się zupełnie odmienna od dotychczasowej muzyczna przygoda, a kolejne albumy grupy potwierdziły tylko jednorazowy- choć całkowicie przemyślany i świadomie wykreowany z dbałością o najdrobniejsze nawet detale-muzyczny skok w bok. Co prawda lider grupy Mikael Akerfeldt zapowiadał w wywiadach prasowych, iż ten album będzie w całości akustyczny ale chyba niewielu zagorzałych fanów dawała temu wiary. On jednak wraz z kolegami słowa dotrzymał, my zaś dzięki temu możemy cieszyć się niesłychanym pięknem płynącym z tych dźwięków. Oczywiście przez wielu dotychczasowych fanów, to nowe oblicze grupy było nie do zaakceptowania. Cóż-ich strata, któż bowiem o wyrobionym muzycznym guście świadomie wyrzeka się możliwości obcowania z prawdziwym pięknem zaklętym w muzycznych dźwiękach? A taka właśnie jest muzyka z tej płyty- jest po prostu piękna! Choć sama okładka, a zwłaszcza tytuł płyty (Potępienie) oraz tytuły poszczególnych kompozycji z niej pochodzących,jak:”Death whispered a lullaby”/”Śmierć szeptała kołysankę na dobranoc”;”Closure”/”Zamknięcie w sobie”;”Hope leaves”/Nadzieja z odejściem”;”To rid the disease”/”Aż do uwolnienia z choroby”;”Ending credits”/”Ostatnie podziękowania”, nie zwiastowały żadnego odstępstwa od normy w przypadku tematyki poruszanej już wcześniej przez zespół, to już pierwsze dźwięki docierające do nas tuż po odpaleniu płyty musiały wprowadzić dotychczas obeznanych z twórczością grupy w niemałe zdziwienie, by nie rzec w osłupienie! Już po kilku pierwszych taktach dociera do słuchacza, iż będzie miał do czynienia z dziełem nietuzinkowym i to przekonanie nie opuści go, aż do wybrzmienia ostatniego dźwięku z tej płyty! Oczarowuje już samo piękne, niezwykle klarowne analogowe brzmienie tego wydawnictwa! Wszystko staje się jasne, gdy zapoznamy się z informacjami dotyczącymi osób odpowiedzialnych za sferę techniczną albumu. Dowiemy się z nich, iż osobą odpowiedzialną za wykreowanie tego cudownego soundu jest nie kto inny, jak sam Mistrz Steven Wilson, szef Porcupine Tree- profesjonalista w każdym calu! Mało tego, nie ograniczył się tylko do roli producenta i inżyniera dźwięku lecz także wsparł zespół swoim talentem kompozytorskim(“Death whispered a lullaby”),a także zagrał na fortepianie, melotronie. Nie są to instrumenty używane powszechnie we współczesnych produkcjach rockowych, bo i samo brzmienie albumu głęboko jest zakorzenione w progresywnych i klasycznych rockowych brzmieniach z lat 70-tych ub.stulecia. Zatem jest to album nieporównywalny z żadnymi innymi produkcjami Skandynawów! Ale nie jest to także płyta całkowicie akustyczna! Gitara elektryczna pojawia się także, choć sporadycznie w kilku utworach. Nie jest jej wiele-pojawia się w najodpowiedniejszych momentach i w dostosowanych do nastroju utworu solówkach, ale gdy się już odzywa, wówczas z podziwu możemy nie wyjść przez długi czas-po prostu czapki z głów! Moje skojarzenia biegną w stronę Wielkiego mentora Akerfeldta-Andy Latimera! To naprawdę niewiarygodne! Znajdziemy tutaj także nieco partii klawiszy, bardzo ascetycznych, delikatnych zagranych z ogromnym wyczuciem. Oczywiście mnóstwo dźwięków akustycznej gitary, wszystko zaś spaja w doskonale brzmiącą całość doskonała sekcja rytmiczna w osobach Martina Lopeza i Martina Mendeza.

I jeszcze jedna, chyba najistotniejsza informacja: znany z najbardziej brutalnego growlu na death metalowej scenie Akerfeldt, tym razem śpiewa-dostosowując się do konwencji płyty-swoim czystym, naturalnym głosem! Czyż trzeba nadmieniać, że także i na tym polu dokonuje rzeczy niezwykłych? Smutny, niezwykle nostalgiczny i nastrojowy zarazem to album ale chyba właśnie w niesłychanej melancholii i smutku tych dźwięków tkwi znaczna część geniuszu tej płyty.”Damnation” to właśnie taka eteryczna, zwiewna i elektryzująca słuchacza podróż przez miejsca odwiedzane przez duchy i cienie. To właśnie tutaj puste twarze odbijają się w szybach, a śmierć szepce kołysanki na dobranoc… Podróż, której powinniśmy się obawiać ale zarazem wyprawa której nie chcemy, dzięki zespołowi i wykreowanym przez niego dźwiękom kończyć! Niech zatem trwa w najlepsze! Naprawdę nieczęsto ale jednak, trafiają się płyty, którymi można się zachłysnąć, dzięki którym zupełnie inaczej(przynajmniej przez krótką chwilę)odbieramy otaczającą nas rzeczywistość. Jeśli w takiej kategorii popatrzymy na to wydawnictwo, to zupełnie nieoczekiwanie możemy z czasem dojść do przekonania, iż tytuł tego wydawnictwa jest nieadekwatny do jego zawartości, bo to raczej błogosławieństwo, a nie “przekleństwo” wyrażone za pomocą genialnej sztuki! Rozkosz dla uszu i …ducha!

P.S. W konfrontacji z tym albumem bardzo przydatna staje się funkcja “replay” w odtwarzaczu CD. Bez niej będziecie Drodzy Słuchacze odczuwać ból w nogach! A musicie wiedzieć, że jesienią ten album smakuje wyjątkowo! Zachęcam do zapoznania się z jego zawartością!

Poniżej znajduje się jeden z utworów pochodzący z tejże płyty!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *