Dziwny świat

„Dziwny jest ten świat gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła. I dziwne jest to, że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek…”. Przytoczyłem tutaj krótki fragment wybitnego utworu „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena, który kilka ładnych dekad temu zawładnął duszami, sercami i uszami wielu słuchaczy. Pomimo tych kilkudziesięciu lat od premiery tekst ten zupełnie się nie zestarzał, co wskazuje na przesłanki mówiące o jego ponadczasowości zamkniętej w prostocie i prawdzie. Te słowa są niejako wyznacznikiem konkretnych działań, które według wspaniałego artysty, a jednocześnie bacznego obserwatora rzeczywistości należałoby podjąć by ocalić ludzkość przed samozagładą, przed totalnym wyniszczeniem. Ale jak tego dokonać w chwili, kiedy coraz większa ilość ludzi sama nie wie czego chce, czego pragnie, do czego dąży. Wciąż pojawiają się wśród nas ci wiecznie niezadowoleni, niezdecydowani, wbijający co rusz przysłowiowy kij w mrowisko. A wszystko tylko po to by wywołać zamęt i społeczną dezorientację połączoną z narzucaniem własnego stanowiska tym słabszym (dającym sobą manipulować) członkom społeczności (a już najgorsi są zdrajcy narodu, których działania związane z nagłym odcięciem od wieloletnich przyzwyczajeń do robienia szwindli można skwitować jednym i odważnym zwrotem-współczesna targowica). Ja rozumiem, że są wśród nas krytycy, których zadaniem i obowiązkiem jest wskazywać te złe strony naszego świata we wszystkich jego przejawach i sferach, jak również chwalić i popierać te dobre kierunki szeroko pojętego działania. Lecz nie mogę pojąć co reprezentują sobą ci wiecznie niezadowoleni mieszkańcy naszego kraju. Czy ich frustracja i rozczarowanie własnym, niespełnionym i zgorzkniałym życiem musi znajdować odzwierciedlenie w niesprawiedliwej i niejednokrotnie szkodzącej ocenie kreowanej przez nich rzeczywistości? Widocznie tak, tutaj znajduje się słaby punkt tychże osobników, którzy w każdym przejawie życia poszukują ciągłego progresu zapominając, że nie zawsze jest on i potrzebny i pożyteczny. Są bowiem na tym świecie rzeczy (jak choćby szacunek do tradycji i religii czy też pamięć o prawdzie historycznej- a w razie potrzeby- walka o nią), którym nie potrzeba rozwoju w wydaniu jakie oferuje współczesny i zakłamany świat pragnący niejednokrotnie tworzyć na nowo to, co święte i czego tykać nawet najmniejszym paluszkiem nie wolno. Lecz niestety dostaje się z grubej rury i tym, którzy stoją na straży tychże nietykalnych wartości i wytyka się im brak profesjonalizmu i wieczne dokonywanie złych i nieprzemyślanych wyborów (decyzji). Tymczasem ci ludzie są ostatnią warowną twierdzą przed jadącym w naszą stronę potężnym walcem ogólnospołecznego zepsucia, fałszywej wolności i źle pojmowanej tolerancji. Im później tenże twór zapuka w nasze drzwi tym lepiej. Oby tylko tego sądnego dnia znalazło się potężne pospolite ruszenie gotowe odeprzeć to zaraźliwe robactwo z naszego podwórka. Ufam całym sercem, że „…ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim….”

Ł.J.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *