Minął rok bez “Gru”

Wspomnienie Piotra Grudzińskiego!

21 lutego 2016 roku mój muzyczny świat (i zapewne nie tylko mój) zachwiał się mocno i niepostrzeżenie! Tego bowiem dnia odszedł bezpowrotnie wybitny polski gitarzysta oraz kompozytor- Piotr Grudziński. Był on jednym z założycieli wspaniałego Riverside- zespołu z gatunku rocka progresywnego, który już swoim debiutem mocno namieszał w muzycznym świecie (nie tylko na krajowej scenie!). Wiadomość o śmierci „Grudnia” była potężnym ciosem, którego nikt się przecież nie spodziewał, wszak miał niespełna 41 lat… Potem jak się okazało przyczyną śmierci było nagłe zatrzymanie krążenia.

Moim wielkim marzeniem było zdobyć Jego autograf oraz zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. I…udało się! 8 listopada 2015 roku Riverside zawitał do Krakowa gdzie w zapełnionym po brzegi  klubie muzycznym „Studio” (podobno padł rekord ilości sprzedanych wejściówek)  odbył się świetny i niezapomniany koncert. Zaś po wspaniałej muzycznej uczcie Piotrek skrobnął mi na bilecie swój autograf i zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. „Grudzień” był bez wątpienia jednym z najlepszych gitarzystów ostatnich lat w naszym kraju- co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Te wspaniałe dźwięki, które „malował” swym wiosłem były iście pięknymi i wzruszającymi muzycznymi pejzażami! Gilmour (Pink Floyd), Latimer (Camel) czy Rothery (Marillion) z pewnością nie mieliby nic przeciwko gdyby to do nich należały dźwięki, które wypływały spod palców Piotrka Grudzińskiego (no i jeszcze te momentami miażdżące gitarowe riffy- to czyniło go na swój sposób muzykiem nieprzeciętnym i bardzo  pomysłowym).

„Grudzień” był niezwykle oryginalnym a zarazem skromnym facetem, po którym już na zawsze pozostanie ogromna pustka w całym rockowym świecie. Jego talent i ogromny ciężar emocji, który przelewał ze swej gitary na uszy fanów pozostanie nie do zastąpienia. 25 lutego zespół Riverside koncertem w warszawskiej „Progresji” rozpoczyna niejako swój „nowy początek”. Czy muzycy będą w stanie kontynuować dalej tą piękną historię i uniosą ciężar istnienia bez jednego z fundamentów? Ja mam nadzieję, że tak! Pozostaje tylko szczerze życzyć POWODZENIA!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *