WIELKI POST

GORZKIE ŻALE

 

 

CZĘŚĆ I

Pobudka

Gorzkie żale, przybywajcie, Serca nasze przenikajcie.

Rozpłyńcie się, me źrenice, Toczcie smutnych łez krynice.

Słońce, gwiazdy, omdlewają, Żałobą się pokrywają.

Płaczą rzewnie Aniołowie, A któż żałość ich wypowie?

Opoki się twarde krają, Z grobów umarli powstają.

Cóż jest, pytam, co się dzieje? Wszystko stworzenie truchleje!

Na ból Męki Chrystusowej, Żal przejmuje bez wymowy.

Uderz, Jezu, bez odwłoki, W twarde serc naszych opoki!

Jezu mój, we krwi ran Swoich, Obmyj duszę z grzechów moich!

Upał serca swego chłodzę, Gdy w przepaść Męki Twej wchodzę.

 

Intencja

Przy pomocy laski Bożej przystępujemy do rozważania Męki Pana naszego Jezusa Chrystusa. Ofiarować je będziemy Ojcu Niebieskiemu na cześć i chwałę Jego Boskiego majestatu, pokornie Mu dziękując za wielką i niepojętą miłość ku rodzajowi ludzkiemu, iż raczył zesłać Syna swego, aby za nas wycierpiał okrutne męki i śmierć podjął krzyżową. To rozmyślanie ofiarujemy również ku czci Najświętszej Maryi Panny, Matki Bolesnej oraz ku uczczeniu Świętych Pańskich, którzy wyróżniali się nabożeństwem ku Męce Chrystusowej. W pierwszej części będziemy rozważali, co Pan Jezus wycierpiał od modlitwy w Ogrójcu aż do niesłusznego przed sądem oskarżenia. Te zniewagi i zelżywości temuż Panu za nas bolejącemu ofiarujemy: za Kościół święty katolicki, za najwyższego Pasterza z całym duchowieństwem.

Hymn

Żal duszę ściska, serce boleść czuje, gdy słodki Jezus na śmierć się gotuje;
Klęczy w Ogrojcu, gdy krwawy pot leje, Me serce mdleje.

Pana świętości uczeń zły całuje, Żołnierz okrutny powrózmi krępuje,
Jezus tym więzom dla nas się poddaje, Na śmierć wydaje.

Bije, popycha tłum nieposkromiony, Nielitościwie z tej i z owej strony,
Za włosy targa; znosi w cierpliwości, Król z wysokości.

Zsiniałe przedtem krwią zachodzą usta, Gdy zbrojną żołnierz rękawicą chlusta;
Wnet się zmieniło w płaczliwe wzdychanie, Serca kochanie.

Oby się serce we zły rozpływało, Że Cię mój Jezu, sprośnie obrażało!
Żal mi, ach żal mi ciężkich moich złości, Dla Twej miłości.

 

Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

Jezu, na zabicie okrutne, Cichy Baranku od wrogów szukany, -Jezu mój kochany!

Jezu, za trzydzieści srebrników, Od niewdzięcznego ucznia zaprzedany, -Jezu mój kochany!

Jezu, w ciężkim smutku żałością, Jakoś sam wyznał, przed śmiercią nękany, -Jezu mój kochany!

Jezu, na modlitwie w Ogrojcu ,Strumieniem potu krwawego zalany, -Jezu mój kochany!

Jezu, całowaniem zdradliwym, od niegodnego Judasza wydany, -Jezu mój kochany!

Jezu, powrozami grubymi ,od swawolnego żołdactwa związany, -Jezu mój kochany!

Jezu, od pospólstwa zelżywie, Przed Annaszowym sądem znieważany, -Jezu mój kochany!

Jezu, przez ulice sromotnie, Przed sąd Kajfasza za włosy targany, -Jezu mój kochany!

Jezu, od Malchusa srogiego, Ręką zbrodniczą wypoliczkowany, -Jezu mój kochany!

Jezu od fałszywych dwóch świadków, Za zwodziciela niesłusznie podany, -Jezu mój kochany!

Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony, -Dla nas zelżony i pohańbiony!
Bądź uwielbiony, bądź wysławiony, -Boże nieskończony!

 

Rozmowa duszy z Matką Bolesną

Ach! Ja Matka tak żałosna! -Boleść Mnie ściska nieznośna,

Miecz me serce przenika, Miecz me serce przenika.

Czemuś, Matko ukochana, Ciężko na sercu stroskana? Czemu wszystka truchlejesz?

Co mię pytasz? –Wszystkam w mdłości,
Mówić nie mogę w żałości, Krew mi serce zalewa.

Powiedz mi, o Panno moja, Czemu blednieje twarz Twoja? Czemu gorzkie łzy lejesz?

Widzę, że Syn ukochany, W Ogrojcu cały zalany Potu krwawym potokiem.

O Matko, źródło miłości, -Niech czuję gwałt Twej żałości! -Dozwól mi z sobą płakać!

 

 

CZĘŚĆ II

Pobudka

Gorzkie żale, przybywajcie, Serca nasze przenikajcie.

Rozpłyńcie się, me źrenice, Toczcie smutnych łez krynice.

Słońce, gwiazdy, omdlewają, Żałobą się pokrywają.

Płaczą rzewnie Aniołowie, A któż żałość ich wypowie?

Opoki się twarde krają, Z grobów umarli powstają.

Cóż jest, pytam, co się dzieje? Wszystko stworzenie truchleje!

Na ból Męki Chrystusowej, Żal przejmuje bez wymowy.

Uderz, Jezu, bez odwłoki, W twarde serc naszych opoki!

Jezu mój, we krwi ran Swoich, Obmyj duszę z grzechów moich!

Upał serca swego chłodzę, Gdy w przepaść Męki Twej wchodzę.

 

Intencja

W drugiej części rozmyślania Męki Pańskiej będziemy rozważali, co Pan Jezus wycierpiał od niesłusznego przed sądem oskarżenia aż do okrutnego cierniem ukoronowania. Te zaś rany, zniewagi i zelżywości temuż Jezusowi cierpiącemu ofiarujemy, prosząc Go o pomyślność dla Ojczyzny naszej, o pokój i zgodę dla wszystkich narodów, a dla siebie o odpuszczenie grzechów, oddalenie klęsk i nieszczęść doczesnych, a szczególnie zarazy, głodu, ognia i wojny.

 

Hymn

Przypatrz się; duszo, jak cię Bóg miłuje, -Jako dla ciebie sobie nie folguje.
Przecież Go bardziej, niż katowska dręczy. -Złość twoja męczy.

Stoi przed sędzia Pan wszego stworzenia, -Cichy Baranek, z wielkiego wzgardzenia
Dla białej szaty, którą jest odziany, -Głupim nazwany.

Za moje złości grzbiet srodze biczują -Pójdźmy grzesznicy oto nam gotują
Ze Krwi Jezusa dla serca ochłody -Zdrój żywej wody.
Pycha światowa niechaj, co chce wróży, -Co na swe skronie wije wieniec z róży,
W szkarłat na pośmiech, cierniem Król zraniony -Jest ozdobiony!

Oby się serce we zły rozpływało, -Że Cię, mój Jezu sprośnie obrażało!
Żal mi, ach żal mi ciężkich moich złości -Dla Twej miłości!

 

Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

Jezu, od pospólstwa niewinnie, Jako łotr godzien śmierci obwołany, -Jezu mój kochany!

Jezu, od złośliwych morderców, Po ślicznej twarzy tak, sprośnie zeplwany, Jezu mój kochany!

Jezu, pod przysięgą od Piotra, Po trzykroć z wielkiej bojaźni zaprzany, Jezu mój kochany!

Jezu, od okrutnych oprawców, Na sąd Piłata, jak zbójca szarpany, Jezu mój.kochany!

Jezu, od Heroda i dworzan, Królu niebieski, zelżywie wyśmiany, Jezu mój kochany!

Jezu, w białą szatę szydersko, Na większy pośmiech i hańbę ubrany, Jezu mój kochany!

Jezu, u kamiennego słupa, Niemiłosiernie biczami wysmagany, Jezu mój kochany!

Jezu, przez szyderstwo okrutne, Cierniowym wieńcem ukoronowany, Jezu mój kochany!

Jezu, od żołnierzy niegodnie, Na pośmiewisko purpurą odziany, Jezu mój kochany!

Jezu, trzciną po głowie bity, Królu boleści, przez lud wyszydzany, Jezu mój kochany!

Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony! Dla nas zelżony, wszystek skrwawiony, –

Bądź uwielbiony, bądź wysławiony, Boże nieskończony!
Rozmowa duszy z Matką Bolesną

Ach, widzę Syna mojego, Przy słupie obnażonego, Rózgami zsieczonego!

Święta Panno, uproś dla mnie, Bym ran Syna Twego znamię ,Miał na sercu wyryte!

Ach, widzę, jako niezmiernie, Ostre głowę ranią ciernie! Dusza moja ustaje.

O Maryjo, Syna swego, ostrym cierniem zranionego, Podzielże ze mną mękę!

Obym ja, Matka strapiona, Mogła na swoje ramiona, Złożyć krzyż Twój, Synu mój!

Proszę, o Panno jedyna, Niechaj krzyż Twojego Syna, Zawsze w sercu swym noszę.

CZĘŚĆ III

Pobudka

Gorzkie żale, przybywajcie, Serca nasze przenikajcie.

Rozpłyńcie się, me źrenice, Toczcie smutnych łez krynice.

Słońce, gwiazdy, omdlewają, Żałobą się pokrywają.

Płaczą rzewnie Aniołowie, A któż żałość ich wypowie?

Opoki się twarde krają, Z grobów umarli powstają.

Cóż jest, pytam, co się dzieje? Wszystko stworzenie truchleje!

Na ból Męki Chrystusowej, Żal przejmuje bez wymowy.

Uderz, Jezu, bez odwłoki, W twarde serc naszych opoki!

Jezu mój, we krwi ran Swoich, Obmyj duszę z grzechów moich!

Upał serca swego chłodzę, Gdy w przepaść Męki Twej wchodzę.

Intencja

W tej ostatniej, części będziemy rozważali, co Pan Jezus cierpiał od chwili ukoronowania aż do ciężkiego skonania na krzyżu. Te bluźnierstwa, zelżywości i zniewagi, jakie Mu wyrządzono, ofiarujemy za grzeszników zatwardziałych, aby Zbawiciel pobudził ich serca zbłąkane do pokuty i prawdziwej życia poprawy, oraz za dusze w czyśćcu cierpiące, aby im litościwy Jezus Krwią swoją świętą ogień zagasił: prośmy nadto, by i nam wyjednał na godzinę śmierci skruchę za grzechy i szczęśliwe w łasce Bożej wytrwanie.

 

Hymn

Duszo oziębła czemu nie gorejesz, Serce me, czemu całe nie truchlejesz?
Toczy twój Jezus z ognistej miłości -Krew w obfitości.
Ogień miłości, gdy Go tak rozpala, Sromotne drzewo na ramiona zwala;
Zemdlony Jezus pod krzyżem uklęka, -Jęczy i stęka.

Okrutnym katom posłusznym się staje, Ręce i nogi przebić sobie daje,
Wisi na krzyżu, ból ponosi srogi -Nasz Zbawca drogi.

O słodkie drzewo, spuśćże nam już ciało, Aby na tobie dłużej nie wisiało! –
My je uczciwie w grobie położymy, -Płacz uczynimy.

Oby się serce we łzy rozpływało, -Że Cię mój Jezu, sprośnie obrażało! –
Żal mi, ach żal mi ciężkich moich złości -Dla Twej miłości!
Niech Ci, mój Jezu, cześć będzie w wieczności, Za Twe obelgi, męki, zelżywości, –
Któreś ochotnie, Syn Boga jedyny, Cierpiał bez winy!

 

Lament duszy nad cierpiącym Jezusem

Jezu, od pospólstwa niezbożnie, Jako złoczyńca z łotry porównany,Jezu mój kochany!

Jezu od Piłata niesłusznie, Na śmierć krzyżową za ludzi skazany, Jezu mój kochany!

Jezu, srogim krzyża ciężarem, Na kalwaryjskiej drodze zmordowany, Jezu mój kochany!

Jezu, do sromotnego drzewa, Przytępionymi gwoźdźmi przykowany, Jezu mój kochany!

Jezu, jawnie pośród dwu łotrów, Na drzewie hańby ukrzyżowany, Jezu mój kochany!
Jezu, od stojących wokoło, I przechodzących szyderczo wyśmiany, Jezu mój kochany!
Jezu, bluźnierstwami od złego, Współwiszącego łotra wyszydzany, -Jezu mój kochany!

Jezu, gorzką żółcią i octem, W wielkim pragnieniu napawany, Jezu mój kochany!

Jezu, w swej miłości niezmiernej, Jeszcze po śmierci włócznią przeorany, Jezu mój kochany!

Jezu, od Józefa uczciwie, I Nikodema w grobie pochowany, Jezu mój kochany!

Bądź pozdrowiony! Bądź pochwalony! Dla nas zmęczony i krwią zbroczony,

Bądź uwielbiony, bądź wysławiony, Boże nieskończony!

 

 

Rozmowa duszy z Matką Bolesną
Ach, ja Matka boleściwa, Pod krzyżem stoję smutliwa, -Serce żałość przejmuje.

O Matko, niechaj prawdziwie, Patrząc na krzyż żałośliwie, -Płaczę z Tobą rzewliwie!

Jużci, już moje Kochanie, Gotuje się na konanie! -Toć i ja z Nim umieram!

Pragnę, Matko, zostać z Tobą, Dzielić się Twoją żałobą, -Śmierci Syna Twojego.

Zamknął słodką Jezus mowę, Już ku ziemi skłania głowę, -Żegna już Matkę swoją!

O Maryjo, Ciebie proszę, Niech Jezusa rany noszę -I serdecznie rozważam.

 

 

 

DROGA KRZYŻOWA (wg biskupa Jana Pietraszko)

 1.Pan Jezus na śmierć skazany

Pomiędzy wyrokiem śmierci na Chrystusa Pana a moim życiem istnieją tajemne powiązania. W jakiś sposób i ja jestem winien. Grzech mój jest winien… Przez odległą przestrzeń czasu idzie ku mnie z Piłatowego dziedzińca spojrzenie Twoje pełne miłości, a przez nie nawiązuje się węzeł wspólnoty… Jestem uczniem Twoim – uczniem Boga-Człowieka skazanego na śmierć. Jestem po Twojej stronie… Byłem tam wówczas, bo przyjmując wyrok myślałeś i o mnie… Dziś jestem po Twej stronie z mojego wolnego wyboru… I chcę pozostać z Tobą nawet wtedy, gdy jesteś osądzony, chcę zostać wiernym Tobie – Bogu, który za mnie przyjął wyrok śmierci.

 

2.Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Krzyż Twój, Panie, nie był dla Ciebie niespodzianką. Sam sobie go przeznaczyłeś i zapowiedziałeś. Wybrałeś go z troski o moją duszę jako swój obowiązek. Krzyż i obowiązek są w Twoim życiu zamienne… Do mnie skierowałeś wezwanie: “Kto chce być uczniem moim, niech weźmie krzyż…” Więc i ja jestem osądzony na krzyż. I w moim życiu krzyż i obowiązek są zamienne. Mój krzyż również nie jest niespodzianką, przewidziałeś go i zapowiedziałeś mi go sam. Dlatego nie jest wyrokiem śmierci… W tym wyroku jest zamknięta łaska życia… Życiem jesteś Ty… Przychodzisz zawsze razem z krzyżem, i dlatego niosąc go nie jestem nigdy sam. Ty zawsze jesteś ze mną.

 

3.Pan Jezus upada pierwszy raz pod krzyżem

Krzyż Twój jest ciężki. Bardzo ciężki jest obowiązek zamknięty w krzyżu podjętym za moje zbawienie… Jest tak ciężki, że upadasz pod jego ciężarem, choć jesteś najdoskonalszym z ludzi. I mój krzyż jest ciężki… Krzyż mojego obowiązku może być ciężki aż do upadku… Patrząc na Twój upadek przygotowuję duszę moją. Z chwilą bowiem, gdy stanąłem po Twojej stronie, wszedłem na drogę, po której niesie się krzyż, i przez Twój i mój wysiłek zbawia się duszę. Ty znasz moje siły i wiesz, na co mnie stać. Ufam, że w godzinę najcięższej próby przyjdziesz, by mnie podnieść i umocnić do dalszej drogi.

 

4.Pan Jezus spotyka swą Najświętszą Matkę

Nie możesz odjąć rąk Swoich od krzyża, by dotknąć Matki, Człowieka najbliższego Ci na ziemi… Krzyż jest ciężki i trzeba go dźwigać oburącz, a utrzymać go trzeba, bo wielkie sprawy zależą od tego krzyża… Naucz mnie tej mądrości i daj mi moc, bym zdołał utrzymać w rękach mój krzyż, choć serdeczne sprawy i dobra wołają, by je zabrać z sobą na drogę życia… Matka, z która spotkałeś się tylko spojrzeniem, przyszła za Tobą pod krzyż… Wszystko, co naprawdę jest moje i dla mnie przeznaczone, przyjdzie za mną. To bowiem, co Ty, Panie, powiązałeś Twą wolą, pozostanie sobie wierne… Choć wiele rzeczy i spraw trzeba będzie w życiu opuścić na czas niejaki, to przyjdą one wszystkie za nami… Spotkamy je u kresu drogi.

 

5.Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Twardą miał duszę i trzeba było go przymusić, by pomógł… Czy wówczas, gdy dotknął się krzyża, zrozumiał, że niesie na barkach swój wieczny los, swe zbawienie? Przemień moją duszę, by stała się chętna ku pomocy i czuła na potrzeby bliźnich. Pomagając im stanę się Twoim Cyrenejczykiem z dobrej woli… Istnieje ostatecznie jeden tylko krzyż… Ten Twój… Wszyscy w nim uczestniczymy… Komukolwiek pomagam, zawsze pomagam Tobie… A światło wiary pomaga mi dostrzec prawdę, że pomagający więcej bierze, niż daje. Szymon więcej otrzymał, niż ofiarował… Ludzie dają ze swego, to zaś jest małe, ubogie; otrzymują z Twego – z bogactwa Bożego bezmiaru.

 

6.Św. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Św. Weronika otarła z Twarzy Twej świętej ślady złości, nienawiści, szyderstwa… grzechu. Każdy grzech pada cieniem na Twoje Oblicze w duszy człowieka – w duszy mojej… Każde Ojcze nasz z westchnieniem: odpuść nam nasze winy… jest otarciem Twojej Twarzy… Codzienny rachunek sumienia połączony z żalem jest nim jeszcze w większym stopniu. Każdorazowa sakramentalna pokuta stanowi akt zadośćczyniącej miłości względem znieważonego Twojego Oblicza. Dozwól mi, Panie, pojąć, że jestem w możności, więcej: że jestem zobowiązany ocierać Twarz Twoją z moich i cudzych win.
7.Pan Jezus upada pod krzyżem po raz wtóry

Mówiono mi nieraz, ze ciężar życia nie bywa ponad siły człowieka… Kiedy jednak patrzę na Twój upadek, zaczynam rozumieć, ze może być ciężar ponad siły… Zaczynam pojmować, ze trzeba było Twojego upadku, by oczy nasze dostrzegły, iż chwile ostatecznego wyczerpania i niemocy również prowadzą do celu. Łaska sięga dalej niż siły ludzkie… Tam, gdzie umęczony człowiek nic już nie może, łaska działa cuda. Twa niemoc stanowi cząstkę dzieła Odkupienia… Twa ludzka słabość, kiedy spotyka się z Bóstwem, zdolna jest podnieść cały świat z przepaści grzechu ku Ojcu Niebieskiemu. Uświęć, Panie, chwile mojej niemocy. Przez łaskę Twoją niech się staną odkupieniem za winy.

 

8.Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Nie płaczcie nade Mną… Te łzy stanowią nieliczne na krzyżowej drodze oznaki ludzkiego współczucia. Takie łzy krzepią, choć są wyrazem bezsilności człowieka wobec cudzego cierpienia… Przynoszą pomoc, choć pomóc nie mogą… Jeśli się podoba woli Twojej świętej, poślij mi na godzinę samotnej udręki, samotnego cierpienia, człowieka z dobrym słowem. Tak jak sam przyjąłeś na drodze krzyżowej słowo współczucia, pozwól, niech przyjdzie ono i do mnie, jako posłaniec od Ciebie, posłaniec bratniej miłości, którą przyniosłeś na świat i z której sądzić będziesz świat w dzień ostatni.

 

9.Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci

Niesiesz krzyż swój wytrwale i pomimo upadków coraz cięższych podnosisz się… Wytrwałość, z jaką idziesz krzyżową drogą, więcej mi mówi o Twej miłości, niż mogłyby powiedzieć słowa… Muszę wydobyć z siebie wszystkie siły, by miłość tę uszanować i dochować jej wiary z taką samą wytrwałością, z jaką Ty podejmujesz na nowo swój krzyż. Nie chcę Cię nigdy zdradzić… Naprawdę nie chcę… Gdybym jednak w słabości mojej zawiódł, nie opuszczaj mnie. Poślij mi łaskę Twoją, niech mnie prześladuje wspomnieniem Twego krzyża… Niech mnie niepokoi dniem i nocą i nie pozwoli zażyć odpoczynku, aż zwrócę się do Ciebie.

 

10.Pan Jezus z szat obnażony

Zdarto z Ciebie szaty, lecz w moich oczach jesteś nadal odziany. Odziany w godność człowieczeństwa. W obnażeniu Twym objawia się duszy dostojeństwo człowieka. Stwarzając człowieka zamknąłeś w nim podobieństwo Twoje… Zamknąłeś myśl Twoją… I miłość Twoją… Naucz mnie szanować człowieka, a nie szaty. Stwórz we mnie na nowo oczy czyste – czystą myśl i serce… Niepodobna przecież dotknąć człowieka myślą, wzrokiem czy ręką, by równocześnie nie dotknąć krwi Twojej, którą człowiek został odkupiony. Dlatego proszę o oczy nowe – oczy czyste i ręce godne dotykać Ciebie w człowieku i jego sprawach.

 

11.Pan Jezus przybity do krzyża

Z Chrystusem jestem przybity do krzyża. Krzyżowanie trwało minuty i w nich musiałeś, Panie, znieść cały ogrom bólu i okrucieństwa. Przejmujący ból Twój pokryłeś milczeniem. Moje ukrzyżowanie rozkłada się na całe życie, jakoby rozcieńczone czasem, a jego ból przychodzi do mnie w innej postaci. Przychodzi do mnie co dzień – kropla po kropli… Czasem tylko jedna, a czasem jest ich wiele… Gdy przyjdzie dzień, że będzie ich bardzo wiele, zamknij cierpliwością usta moje, niech się nie skarżą… Ukrzyżowanie jest wspólną sprawą: Twoją i moją. Cierpliwe milczenie niech będzie również wspólną sprawą: Twoją i moją.

 

12.Pan Jezus umiera na krzyżu

Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. Śmierć przestaje być klęską, zatratą, rozpaczą, kiedy za jej progiem czekają ramiona Ojca. Ze śmierci Twojej przemawia do mnie prawda, która na świecie głupstwem wydawać się będzie. Tam głosi się, iż śmierć jest wrogiem życia aż do zniszczenia. Tu odsłania się prawda trudna, lecz wspaniała: śmierć jest posłańcem nowego życia. Prawdy tej uczę się pod krzyżem w obliczu Twej śmierci. Ona odejmie mojej śmierci rys ponurej beznadziejności… Niech ją pamięć moja zachowa wiernie aż do mojej ostatniej godziny i niech mi pozwoli dostrzec przez wiarę Ojca, oczekującego na swe dzieci powracające do domu po mozolnej ziemskiej wędrówce.

 

13.Pan Jezus zdjęty z krzyża

Wykonało się. Wykonało się wszystko do końca, do zgonu. Na krzyżu pozostało martwe Twoje ciało. Przed śmiercią wołano do Ciebie z szyderstwem: Jeśli jesteś Synem Bożym, zstąp z krzyża, a uwierzymy Ci. My dziękujemy Ci za to, ze pozostałeś na krzyżu do końca. Ludzie ulitowali się nad Tobą i przyszli zdjąć Twe ciało z krzyża, a zdjąwszy, złożyli na ręce Matki Bolesnej. Przez Jej ręce zanoszę prośbę o wytrwanie do końca na krzyżu mojego obowiązku. Pomóż mi tak przejść przez życie, bym nigdy z krzyża obowiązku nie zszedł ani innym nie pozwolił się z niego sprowadzić – bym doczekał, aż przyjdziesz Ty sam i zdejmiesz mnie z niego.

 

14.Pan Jezus złożony w grobie

Matka i najwierniejsi przyjaciele złożyli ciało Twoje, Panie do grobu. Tylko na trzy dni… Pogrzeb Twój był tylko przejściem przez grób. Przejściem, którym wytyczyłeś ostatni odcinek drogi człowieka ku życiu wiecznemu. Nadzieje promieniującą z tej prawdy pragnę zachować do dnia ostatniego… Zabiorę ja z sobą w mój grób. Na czas niedługi… Jakoby na trzy dni… Wszak u Ciebie, Panie, dni są jako lata, a lata jako dni. Mogiły uczniów Twoich są cichym oczekiwaniem na cud wielkiej niedzieli, aż się spełni słowo obietnicy Twojej: “Nie umrze na wieki… Ja go wskrzeszę w ostatni dzień”. 

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

 

 

PIEŚNI WIELKOPOSTNE

 

Jezu Chryste, Panie Miły

Jezu Chryste, Panie miły

Baranku bardzo cierpliwy!

Wzniosłeś na krzyż ręce swoje,

Gładząc nieprawości moje.

 

Płacz Go, człowiecze mizerny,

Patrząc jak jest miłosierny;

Jezus, na krzyżu umiera,

Słońce jasność swą zawiera.

 

Pan wyrzekł ostatnie słowa,

Zwisła Mu na piersi głowa;

Matka, pod Nim frasobliwa,

Stoi z żalu ledwie żywa.

 

Zasłona się potargała,

Ziemia rwie się, ryczy skała;

Setnik woła: Syn to Boży!

Tłuszcza wierząc w proch się korzy.

 

Na koniec Mu bok przebito,

Krew płynie z wodą obfito;

Żal nasz, dziś wyznajem łzami:

Jezu, zmiłuj się nad nami!

 

Ludu, mój ludu

Ludu mój ludu, cóżem ci uczynił

W czymem zasmucił, albo w czym zawinił.

Jam cię wyzwolił z mocy faraona,

a tyś przyrządził krzyż na me ramiona.

 

Ludu mój ludu…

Jam cię wprowadzi w kraj miodem płynący,

tyś mi zgotował śmierci znak hańbiący.

 

Ludu mój ludu…

Jam ciebie szczepił winnico wybrana,

a tyś mnie poił octem swego Pana.

 

Ludu mój ludu…

Jam dla cię spuszczał na Egipt karania,

a tyś mnie wydał na ubiczowania.

 

Ludu mój ludu…

Jam faraona dał w obłęd bałwanów,

a tyś mnie wydał książętą kapłanów.

 

Ludu mój ludu…

Morzem otworzył, byś szedł suchą nogą.

a tyś mi włócznią bok otworzył srogą.

 

Ludu mój ludu…

Jam był ci wodzem, w kolumnie obłoku,

tyś mnie wiódł słuchać Piłata wyroku.

 

Ludu mój ludu…

Jam ciebie karmił manny rozkoszami,

tyś mi odpłacił policzkowaniami.

 

Ludu mój ludu…

Jam ci ze skały dobył wodę zdrową,

a tyś mnie poił goryczą żółciową.

 

Ludu mój ludu…

Jam dał,że zbici Chaanan królowie,

a ty zaś trzciną biłeś mnie po głowie.

 

Ludu mój ludu…

Jam dał ci bero Judzie powierzone,

a tyś mi wtłoczył cierniowa koronę.

 

Ludu mój ludu…

Jam cię wywyższył między narodami,

tyś mnie na krzyżu podwyższył z łotrami.

 

 

Ogrodzie Oliwny

Ogrodzie Oliwny, widok w tobie dziwny!

Widzę Pana mego, na twarz upadłego.

Tęskność, smutek, strach Go ściska!

Krwawy pot z Niego wyciska.

Ach, Jezu mdlejący, prawieś konający!

 

Kielich gorzkiej męki z Ojca Twego Ręki.

Ochotnie przyjmujesz, za nas ofiarujesz.

Anioł Ci się z nieba zjawia,

o męce z Tobą rozprawia,

Ach, Jezu strwożony, przed męką zmęczony!

 

Uczniowie posnęli, Ciebie zapomnieli,

Judasz zbrojne roty stawia przede wroty.

I wnet do Ogrójca wpada

z wodzem swych zbirów gromada.

Ach, Jezu kochany, przez ucznia sprzedany!

 

Chociaż ze swym ludem obalony cudem,

Judasz z ziemi wstaje: “Jezusa wydaję”.

Dopiero się nań rzucają,

więzy, łańcuchy wkładają.

Ach, Jezu pojmany, za złoczyńcę miany!

 

W domu Annaszowym, arcykapłanowym.

W twarz pięścią trącony, upada zemdlony!

Kajfasz Go w zdradzie pyta,

a za bluźniercę poczyta.

Ach, Jezu zelżony, od czci odsądzony!

 

Wnet, jak niegodnego prawa ojczystego.

Wiodą Marii Syna przed sąd poganina.

Tam nań potwarze rzucają,

o stracenie nalegają.

Ach, Jezu zhańbiony, jak łotr obwiniony!

 

Piłat bojaźliwy i niesprawiedliwy.

Żydom ustępuje, Jezusa skazuje.

Najpierw na ubiczowanie,

potem na ukrzyżowanie.

Ach, Jezu wzgardzony, na śmierć osądzony!

 

Nie wyrok Piłata skazał Zbawcę świata.

Na śmierć tak hańbiącą, upokarzającą.

Grzechy moje to sprawiły,

że do krzyża Go przybiły.

Ach, Jezu, ma wina – męki Twej przyczyna!

 

Wisi Na Krzyżu

Wisi na krzyżu, Pan Stwórca nieba,

Płakać za grzechy, człowiecze potrzeba.

Ach, ach, na krzyżu umiera,

Jezus oczy Swe zawiera!

 

Najświętsze członki, i wszystko ciało,

Okrutnie zbite na krzyżu wisiało.

Ach, ach, d1a ciebie, człowiecze

Z boku Krew Jezusa ciecze.

 

Ostrą koroną skronie zranione,

Język zapiekły i usta spragnione.

Ach, ach, dla mojej swawoli

Jezus umiera i boli.

 

Woła i kona, łzy z oczu leje,

Pod krzyżem Matka Bolesna truchleje,

Ach, ach, sprośne złości moje,

Sprawiły te niepokoje.

 

Więc się poprawię, Ty łaski dodaj,

Życia świętego dobry sposób podaj.

Ach, ach, tu kres złości moich,

Przy nogach przybitych Twoich.

 

Tu z Magdaleną chcę pokutować

I za swe grzechy serdecznie żałować

Ach, ach zmiłuj sie nade mną

Uczyń miłosierdzie ze mną.

 

Rozbrat Ci, świecie, dziś wypowiadam,

Z grzechów się szczerze wyspowiadam

Ach, ach serdecznei żałuję,

Bo Cię, Boże mój, miłuję.

 

W Krzyżu Cierpienie

W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie,

W krzyżu miłości nauka.

Kto Ciebie, Boże, raz pojąć może,

Ten nic nie pragnie, ni szuka.

 

W krzyżu osłoda, w krzyżu ochłoda

Dla duszy smutkiem zmroczonej,

Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie

W boleści sercu zadanej.

 

Kiedy cierpienie, kiedy zwątpienie

Serce ci na wskroś przepali,

Gdy grom się zbliża, pośpiesz do krzyża,

On ciebie wesprze, ocali.

 

Gdy wiary siła serce spoiła,

A i to serce zawiodło;

O, nie rozpaczaj, módl się, przebaczaj,

Krzyż niech ci stanie za godło.

 

Gdy wśród żywota biedna sierota

Stoi od ludzi wzgardzona;

Krzyż będzie światem, ojcem i bratem,

Gdy go przytulisz do łona.

 

Gdy rozpacz w łonie, oko w łzach tonie,

O, wytrwaj jeszcze na chwilę,

Łza się przesączy, rozpacz zakończy

Krzyżem zatkniętym w mogile.

 

Kto u stóp krzyża swą duszę zniża,

Na tego spojrzy łaskawie.

Jezus, Zbawiciel i Odkupiciel

Da pomoc Boską w wszej sprawie.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *